2. Mama

   Całą sobotę i niedzielę „A” spędziła w kwiaciarni. Nie, „A” nie jest kwiaciarką. „A” kocha kwiaty. Ja bardziej niż kwiaty kocham słowa. Jest takie jedno słowo, które kocham szczególnie. Ono też kojarzy mi się z kwiatami. Chodzi o słowo „MAMA”.

    Napisałem je czerwonym mazakiem na tablicy. (Tablica wisi w miejscu naszych spotkań z „A”). Od rana razem z „A” wpatrujemy się i zadziwiamy się tym słowem. Co zadziwia nas w słowie „MAMA”?
   Zadziwiająca jest jego prostota. To tylko dwie litery ułożone na przemian: „M” i „A” i znowu „M” i „A”. Albo inaczej, to tylko dwie sylaby ułożone na przemian: „MA” i „MA”. W nieskończoność można je wypowiadać. Działają uspokajająco.
   Zadziwia nas też znaczenie tego słowa. Słowa zawsze odsyłają nas gdzieś poza siebie. Słowo „mama” odsyła do mamy. „A” proponuje żebyśmy teraz zeszli z poziomu słów do świata. Wymień dwie rzeczy, które kojarzą Ci się z twoją mamą – prosi „A”.
   Znowu do głowy przychodzi mi najpierw prostota. Proste jej czynności, proste jej słowa, prosty jej uśmiech, prosty jej smutek. Proste, czyli dla mnie prawdziwe, bezdyskusyjnie szczere i przejrzyste jak łza. Łzy to drugie skojarzenie z moją mamą. Nic tak nie zostaje wyryte pamięci jak łzy mamy. Te łzy z mojego powodu. Nie było ich dużo (taką przynajmniej mam nadzieję), ale nic tak nie boli jak łza drogiej osoby.

   Teraz twoja kolej – mówię do „A”. Co Tobie kojarzy się z mamą?
   „Jakośtobędzizm”– moja Mama była wyznawczynią takiego „stylu życia”. Wywarło to na mnie i na całą naszą rodzinę ogromne piętno. Przyniosło też wiele złego i jak nic innego w życiu nie uczyniło mnie tak silną jak jestem teraz. A drugie słowo to „Ty musisz”. Ciągle to słyszałam: „Ty musisz”. Ja nic nie muszę ja mogę, potrafię, chcę, zrobię, bo tak czuję nie bo muszę. Mamy dziś już nie ma. Wciąż myślę, że można było wiele zmienić. Nie mam do siebie żalu. Zrobiłam wszystko co mogłam, aby Jej ostatnie chwile życia był dobre. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Filozof wie jak ciężkie były te dni i ile mnie to kosztowało, ale chciałam, mogłam i zrobiłam. Nie musiałam. Koniec smutków. Mam jeszcze jedno słowo, a raczej zwrot, który nieodzownie kojarzy mi się z Mamą i kwiatami: „kolor majtkowy”. Kto widział te kolory, to wie jakie są (pastelowe).
   „Mama” zwyczajne słowo. Mama zwyczajna osoba. Zadziwiać się jednak Nią i tym słowem bez końca.
   Waszymi zadziwieniami słowem "MAMA" podzielcie się w komentarzach. Następne zadziwienie za tydzień.

Komentarze

  1. Ma i ma. Dzieci już tak mają że na mamę patrzą przez pryzmat "ma". Czy to źle - nie wiem, czy to dobrze - trochę brak mi kompetencji do oceny. Świat jest jednak zbudowany w ten sposób że jest mama, która "ma" bo przecież mama zawsze ma potrafi umie .... Buduje to relacje czasami i też ja psuje. Zaskakujące jest to że zawsze są dwie drogi i do końca nigdy nie wiadomo co będzie u krwi podróży. Wiadomo jednak jedno: mama to zawsze emocje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamą to świetnie jest zostać. Wtedy odkrywa się świat na nowo. Jest on zupełnie innym miejscem. Miejscem miliona opowieści do wysłuchania i ciekawych chwil do przeżycia w towarzystwie człowieka, który stale wzrasta i zaskakuje swoim rozwojem. Mama to człowiek, który patrzy na dziecko oczyma miłości. Gdy trzylatek np. oświadcza że nie będzie brał udziału w przedstawieniu przedszkolnym z okazji dnia rodziców bo to oczywiste, że chłopiec roli biedronki grać nie będzie i skoro pani tego nie rozumie to już jej problem ....mama wtedy myśli sobie w duchu ale ten mój syn to asertywny jest ....poradzi sobie w życiu (oczywiście żeby tak sobie pomyślała, najpierw jej najukochańszy mąż wyjaśnia, że dziecko wcale nie musi się zachowywać jak my byśmy w jego wieku zrobili albo jak zrobilibyśmy teraz, że najszczęśliwsze będzie gdy po prostu będzie sobą) ... i kiedy ten sam trzylatek siedząc chory w domu ogląda bajki i przychodzi z nienacka oświadczyć, że chce helikopter straży przybrzeżnej bo widział taki w reklamie i że skoro jest chory to bardzo by go to pocieszyło ... Mama oczywiście jedzie do sklepu po ten helikopter ...nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że: po pierwsze, będzie z mężem składać do późna helikopter z klocków bo akurat to zestaw dla nastolatków, po drugie, od tego typu zestawów zapełni się z czasem cała szafka, po trzecie, polubi składanie klocków, budowanie miast oraz gry na konsoli, które do tej pory wydawały się jej czymś zupełnie nieistotnym ... wszystko to, co zaciekawi dziecko ...stanie się w magiczny sposób zajęciem dla mamy i tak ona, która w dzieciństwie bała się jeździć na hulajnodze ...sprobóje jazdy i zacznie się śmiać sama z siebie jakie to proste, pozwoli pilotowi samolotu lotu tzw. krajobrazowego nad miastem pomachać skrzydłami i polecieć mocno do góry żeby potem zniżyć bardzo szybko lot aby na końcu usłyszeć ....ha ha ha widziałaś jak było fajnie, baliśmy się co...ale było fajnie ... jutro też lecimy??? Poza tym, nikt trafniej niż dziecko nie zweryfikuje rzeczywistości. Żeby już zakończyć, bo komentarz długi się zrobił mama, tata i dziecko to team doskonały lub jak kto woli doskonalący się bo stale się zmienia, najważniejsze, że zawsze na lepsze.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz