6. Przyjaźń

   Miniony tydzień należał do tych, które się nie dłużą. Minął całkiem szybko. Ciekawe czy „A” tydzień wydawał się dłuższy, czy może jeszcze krótszy od mojego. Przeżywanie czasu to zawsze coś względnego i subiektywnego. Ale nie o czasie dziś. O czasie już było. Będzie jeszcze nie raz, jednak nie dziś.
   To przez Boże Ciało tydzień ten wydał mi się znacznie krótszy. Co „A” robiła w Boże Ciało? „A” ma teraz parę dni wolnego i nie mam jak jej zapytać. „A” nie lubi jak się jej przeszkadza w tym jej wolnym. Na szczęście dziś to wolne się kończy. Bez „A” w pracy trochę smutno i trochę pusto, i trochę za cicho.
   W Boże Ciało wypada iść na procesję. Jako dziecko, trochę później też, chodziłem. Od paru lat nie chodzę. Po pierwsze dlatego, że przeszkadza mi tłum. Po drugie jestem już w takim wieku, że nie robię już czegoś tylko dlatego, bo wypada.

   Na procesję nie poszedłem. Pojechałem w góry poszukać ciszy i samotności. Tym razem były to Karkonosze. Wybrałem szlak przez Łomniczki. Do schroniska w Łominiczkach samotności znaleźć się nie udało. Później było lepiej. Od Łomniczek przez Cmentarz Ofiar Gór szedłem już sam. Znalazłem ciszę i samotność. W Domu Śląskim znów obie je zgubiłem. Ruszyłem w kierunku Samotni. Szedłem między różnymi grupami ludzi. Lubię przyglądać się ludziom. Rozmawiali. Śmiali się. Odpoczywali. Byli razem. W Samotni poczułem się w tym tłumie za bardzo samotny. Piwo w górach smakuje lepiej w towarzystwie kogoś. Po górach chodzi się lepiej z kimś. Lepiej, bo można podzielić się tym, co się przeżywa. Można parę myśli wymienić. Można razem pomilczeć. Wysłany SMS z widokiem gór to za mało. SMS-y mało mają wspólnego z rozmową. Przydałby się kolega, towarzysz, przyjaciel. Nie, kolega i towarzysz nie. W góry dobrze jest pojechać z przyjacielem. Tylko z kim? Kto to jest ten przyjaciel? Ciekawe czy „A” ma przyjaciela?
   Przed przyjściem „A” ułożyłem na biurku słowo „PRZYJAŹŃ”. Tak, mamy Scrabble w biurze. Służą nam do pracy. „Kto to jest przyjaciel?” i „Co to jest przyjaźń?” – te dwa pytania zadałem „A”.
   Ty spędziłeś ten czas samotnie i ja też. Ja dlatego, że taka była potrzeba. Czas wolny najcudowniej jest spędzać z tymi, których się kocha lub są naszymi przyjaciółmi. Celowo nie łącze tych dwóch słów. Można kochać kogoś, kto nie jest naszym przyjacielem, ale nie można mieć przyjaciela, którego się nie kocha. Można mieć męża-partnera będącego przyjacielem i żonę-partnerkę będącą przyjaciółką. To tak zwane dwie połówki jabłka, najlepsza z możliwych opcji w partnerstwie. Cudowna perspektywa na przyszłość. Ja takiej nie doświadczyłam. Doświadczyłam za to prawdziwej przyjaźni z kim innym.
   Poznałyśmy się 14 lat temu. I możesz powiedzieć, że przyjaźń najtrwalsza to taka od dzieciństwa. Ja powiem nie. Nie czas trwania przyjaźni świadczy o jej głębi a doświadczenia, jakie były w trakcie jej trwania. Ja przeszłam przez wszystkie stany od euforii, śmiechu, strachu, lęku, zniechęcenia, znudzenia, aby dojść do zaufania, zrozumienia, radości i miłości. Tak, kocham swoją przyjaciółkę. Możemy nie dzwonić do siebie i nie widzieć się przez rok, a mimo to będziemy rozmawiać z sobą jakbyśmy widziały się wczoraj. Nie jesteśmy nachalne. Nie dzwonimy do siebie codziennie i nie opowiadamy sobie ze szczegółami dni codziennych. Szanujemy swój czas. Nie, to nie tak, że kontaktujemy się tylko jak coś się dzieje. Nie, to nie tak. Nie wiem, jak to wyjaśnić, zawsze staramy się być wtedy, gdy jedna drugiej potrzebuje. Zawsze rozmawiamy, gdy jedna drugiej potrzebuje i rozmawiamy też o zwykłych pierdołach z życia codziennego, ale nie tak, że jedna drugiej zabiera powietrze. Mamy obok siebie znajomych, bliskich z którymi przeżywamy większość wydarzeń i spraw, ale zawsze jak coś jest takiego ważnego, intymnego mówimy to sobie. Szukamy siebie i znajdujemy. Nie zawsze tak było. 
   Ja niestety mam skłonność do obdarowywania znajomych całą sobą. Jak tylko pojawi się ktoś na horyzoncie, kto jest blisko mnie to staram się dać z siebie jak najwięcej. I to mnie gubi. Pozwalam zbliżyć się innym blisko siebie, za blisko. Często spalam się w tych znajomościach i to bardzo mocno, aż na popiół. Tak, możesz powiedzieć co ze mnie za przyjaciółka, skoro szukam innych ludzi. Ale ja taka jestem, kocham ludzi. Napędzają mnie do działania. Jestem człowiekiem stadnym. Żyję, gdy obok siebie mam innych. Mogę się dawać wysysać z emocji, brać na siebie za dużo, odbierać płaczliwe telefony, rozmawiać o intymnych rzeczach, wciąż nawiązywać nowe znajomości, które czasami mogę nazwać przyjaźnią. Wiem jednak, że moim portem, latarnią jest Kasia. Do niej wracam z podkulonym ogonem, gdy znów zawiodę się na innych, kiedy moje uczucia zostaną zdeptane. Ona wie o mnie wszystko, ale tak absolutnie wszystko. Wie, to czego nie wiedzą inni i zna mnie jak nikt inny. Jest moja bratnią duszą. Wytrwała w największej burzy w moim życiu i wybaczyła mi. Nigdy tego nie powiedziała, ale ja wiem, że była zawiedziona moją postawą. I jeśli to czytasz to wiem, że nigdy Ci tego nie powiedziałam PRZEPRASZAM. Przepraszam, że ktoś inny przysłonił mi Ciebie. 
   Nie wiem jak Ty Filozofie, ale ja mam kogoś kto śmieje się z moich żartów, płacze z moich smutków, wkur… się razem ze mną i denerwuje się kiedy sytuacja tego wymaga. Stanie za mną zawsze, choć w kuluarach powie mi, że nie zgadza się ze mną. Nie waha się powiedzieć mi, że nawaliłam, ale nie ma w tym krzty złośliwości. I jest. Zawsze jest. Ona dla mnie, ja dla niej. Jest mi bliższa niż moje siostry rodzone. Jest nimi wszystkimi i jest mi już jedyną siostrą. Mamy swoje życia, rodziny, ale krążymy wokół siebie jak księżyc wokół słońca i dziś wiem, że ja nie dam się już wybić z tej orbity. To dla mnie jest przyjaźń… Noszę twe serce z sobą (noszę je w moim sercu) nigdy się z nim nie rozstaje (gdzie idę ty idziesz ze mną….). Oto jest tajemnica, której nie dzielę z nikim...
   Emocje, emocje, emocje. Dużo emocji w tym co powiedziała „A”. To dobrze. To co wypowiedziane w emocjach (zazwyczaj) jest prawdziwe. Bardziej jednak ufam rozumowi. Spróbuję spojrzeć na przyjaźń przez światło rozumu. Będzie to chłodna teoria dorobiona do słów „A”.
Ułożone słowo „przyjaźń” składa się z dwóch słów: „przy” i „jaźń”. Jaźń jest czymś takim, co decyduje o tym, kim jestem. Jest takim intymnym miejscem we mnie. Znajduje się tam wszystko, co dla mnie najważniejsze, także to, co najbardziej boli. Przyjaciel ma dostęp do tego miejsca. On jest „przy” mojej „jaźni”. Wie o mnie wszystko. Jaźń ma bardzo małe drzwi. To nie są wrota od stodoły. Może tam wejść tylko przyjaciel. Nikt więcej. Dlatego przyjaciół ma się niewielu. Jednego? Dwóch? Trzech?
   Mam przyjaciela. Powoli otwieram przed nim swoje drzwi. Chcę by wiedział o mnie wszystko. Póki co jestem jak kamień z wiersza Szymborskiej. Przyjaciel cierpliwie przez lata pukał. Cierpliwie powtarzał „wpuść mnie, bo chcę się rozejrzeć po twoim wnętrzu”. Ja przez lata odpowiadałem „odejdź, bo jestem z kamienia i jestem takim z konieczności. Całą powierzchnią zwracam się ku tobie, a całym wnętrzem leżę odwrócony”. Przyjaciel pukał dalej. „Wejdę tylko na chwilę. A na dowód, że byłam prawdziwie obecna, nie przedstawię niczego prócz słów, którym nikt nie da wiary”. Jeszcze do niedawna powtarzałem „odejdź, nie pukaj do moich drzwi, bo ich nie ma”. Drzwi już są. Dzięki temu pukaniu otwierają się coraz szerzej. Za drzwiami są „wielkie puste sale, nie oglądane, głuche, bez echa czyichkolwiek kroków”. Przyjaciel udekorował te sale. Nie są już głuche. I słychać w nich odgłos kroków i nie tylko kroków.
   Masz racje „A”. Można kochać kogoś, kto nie jest przyjacielem. Nie można jednak nie kochać przyjaciela. To Twoje zdanie niech zastąpi cytat z Żółtego Zeszytu.
   „A” ma przyjaciela. Mam i ja.
Foto © TZ

Komentarze

  1. Znakiem przyjaźni z otaczającym nas światem jest uśmiech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jeśli w drugim człowieku kryje się światło. jego blask rozświetla wszystko wokół". A. Schweitzer

      Usuń

Prześlij komentarz