9. Bóg

   „Boże mój!”, „Na litość boską!”, „O Boże!”, „Chryste Panie!”. „A” jest dziś nastawiona niezwykle religijnie. Bynajmniej nie jest to modlitwa, mimo że słowo Bóg „A” od rana odmienia przez wszystkie przypadki.

„Bóg” jest tu bardziej przerywnikiem, przecinkiem, wykrzyknikiem, kropką kończącą zdanie, pauzą, a nawet „odreagowaczem” jej stresów. „A” stoi nad zepsutym kserem, jak przed jakąś świętą figurą i odmawia swoją mało pobożną litanie, zamiast usunąć zaciętą kartkę. Bóg raczej do niej nie przemówi. Może sobie krzyczeć w nieskończoność BOOOOOOŻE!!! Nie widzi, że sama maszyna mówi do niej: „usuń zacięcie papieru w szufladzie nr 2”. Może rozsądniej jest rozmawiać z maszynami niż Bogiem, który zdecydowanie jest mniej rozmowny, nawet od ksera.
   F: Skąd wiesz, że jakiś Bóg w ogóle istnieje?
   A: Bo tak, bo wiem, bo mi powiedzieli i nauczyli.
   F: Iście kobieca odpowiedź: „bo tak”. Wydaje mi się, że można Jego istnienie udowodnić. Jest taki dowód, który S. Judycki nazwał błyszczącym mini klejnotem, ja bym powiedział, że jest to talizman, który chciałbym zabrać na bezludną wyspę lub w samotną podróż do niezmiernie oddalonych gwiazd, i czasami na niego spoglądać po to, aby zawsze mieć pewność, że wszystko jest w porządku. W uproszczeniu (za Kartezjuszem) dowód ten składa się z trzech zdań: (1) Bóg posiada wszelkie doskonałości. (2) Istnienie jest doskonałością. (3) Zatem Bóg istnieje.
   A: Możesz mnie nazwać ignorantką, ale mi żaden dowód nie jest potrzebny. Ja wiem, ja czuje i to jest moja argumentacja. Żadne słowa nie oddają mi tego przeświadczenia i żadna z teorii nie da mi tego uczucia, kiedy leżysz na stole operacyjnym i myślisz, że może po raz ostatni widzisz ten świat, a mimo to masz spokój i pewność, że będzie dobrze, cokolwiek się stanie.
   F: Ty czujesz, ja mam dowód. Ty masz czucie i wiarę. Ja dokładam swoje szkiełko i oko. To będą nasze narzędzia, przez które popatrzymy na Boga. Jaki On jest?
   A: Na pewno nie jest starym dziadkiem z siwą brodą, na tronie ze srogą miną.
   F: Nie wierzę w Boga, który karze. Nie wierzę w Boga surowego i karzącego.
   A: A boisz się Go?
   F: Nie. Mam do Niego wielki szacunek. Duży dystans. Nie spoufalam się. Nie śpiewam Mu głupich piosnek religijnych. Nie wiem co to znaczy kochać Boga. Wiem co znaczy kochać człowieka. Wolę o Bogu milczeć niż prawić Mu komplementy.
   A: Chcesz mi powiedzieć, że jak cię straszą „karą bożą”, to w to nie wierzysz? Kiedyś, kiedy byłam dzieckiem, jeśli stała się komuś krzywda, nieszczęście, mówili, że to „kara boża”. Głupie. To tak, jakby Bóg siedział na obłoczku i tylko czekał, a może nawet sam sprawiał cierpienie a potem się z tego śmiał. Taka loża szydercy.
   F: Gdyby Bóg karał, to byłbym ateistą. Nie wierzę też, że Bóg jest Bogiem śmiesznym – błaznem czyniącym sztuczki na wielkich zgromadzeniach. Nie śmieszy Cię to, co o Bogu czasem słyszysz?
   A: Ja już przy wejściu do kościoła zaczynam się uśmiechać. Te obłoczki, te szaty, te świętojebl….. ruchy, gesty. Znak pokoju to mnie już rozwala. Biegający ludzie po kościele, żeby podać komuś rękę, ale nie wszystkim, tylko wybrańcom, taki to znak. A chciałabym tych ściskaczy posadzić wśród bezdomnych, a niech się ściskają. Wtedy to byłby prawdziwy znak pokoju. Albo siedzą i drą koty o każdą pierdołę albo się nienawidzą, a przed Bogiem udają świętoszków i są przekonani, że On siedzi w szafie i wychodzi na dźwięk dzwoneczków i tylko wtedy ich widzi cierpiących na klęczniku.
   F: Nie chcę Boga dalekiego. Nie chcę Boga nieludzkiego. Co to za Bóg, który nie płacze, nie cierpi, nie umie się zakochać, nie umie się śmiać?
   A: Nauczono nas bać się Boga i ze strachu Go „kochać”. Już to mówiłam, nie można kochać i się bać. Myślę, że jeśli zostałam stworzona na Jego obraz i podobieństwo, to z Boga jest fantastyczny facet i fantastyczna kobieta. Wiemy jaki nie jest i jaki nie powinien być. Ale jaki jest ten Bóg?
   F: Mój Bóg ma na imię JESTEM. Uwielbiam to słowo „jestem”. Po prostu jest i tyle.
   A: A dla mnie jest dobrem. Jest kolorem. Ty nie wiesz jak wiele jest kolorów, bo widzisz tylko te podstawowe (przytyk do koloru indygo). Bóg jest rafą koralową, cudem i pięknem natury. I jest drugim człowiekiem.
   F: Szkoda, że widzę różowy, jest okropny, choć od czasu do czasu bywa niezły. Bóg jest racjonalnością. Genialny zegarmistrz. Jest Bogiem poważnym i dostojnym. Tak bardzo brakuje mi powagi, nie bufonady, ale powagi gdy o Nim się mówi. Jest coś takiego jak mistyka przyrody. W górach, nad morzem, w lesie, na łące – widzę tam poważnego Boga. Geniusz ukryty w naturze. Jest tam bliski i daleki, taki w sam raz.
   A: Ale ma też niezły dowcip. Widziałeś biedronkę, czyż nie jest zabawna? Doskonała ale zabawna. A żuk gnojownik? Nie wiem czy Bóg chciał takiej nazwy, ale mógł go takim nie stwarzać, a stworzył. Jest dokonały w tym co robi. Bóg i Żuk.
   F: A co z cierpieniem? Cierpienie istnieje na pewno. Bóg istnieje prawie na pewno. Może Bóg jest słaby i nie potrafi pomóc tym co cierpią? Może jest zły i pomóc nie chce. Albo go nie ma. Co to, za Bóg, który uzdrawia żylaki na dziwnych zgromadzeniach, a pozwala na coś takiego jak obóz koncentracyjny? Coś tu zgrzyta.
   O cierpieniu będzie – nie za tydzień – ale będzie. Następnym razem natomiast będzie bardziej kolorowo. „A” widzi niezliczoną ilość kolorów. Ksero naprawione i nie zrobił tego Bóg. Koniec.



Komentarze

  1. Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps Filozofie, kto śpiewa ...podwójnie się modli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Augustyn jak zawsze ma rację

      Usuń
    2. A ja myślałam że to powiedzenie mojej mamy ....:)

      Usuń
  3. PPS Filozofie, nie bo nie ... lub tak bo tak ... Nie jest typową odpowiedzią stosowaną przez kobiety. Mój kolega opowiadał mi, gdy byliśmy nastolatkami, że najbardziej denerwowało go gdy jego ojciec udzielał mu odpowiedzi ...nie bo nie ... Zawsze komentował ... Czy on nie umie po prostu powiedzieć ...nie bo mnie właśnie zdenerwowaleś lub jakieś inne bo .... np. ostatnio się na Tobie zawiodłem w takiej a takiej sytuacji ... Jakby odpowiedź na nie była zbyt oczywista by wyjaśniać...być może dla A jest czymś zbyt oczywistym by wyjaśniać że tak ... Tak mocno przekonana jest o tym co myśli na ten temat lub co czuje gdy zadajesz jej pytanie dotyczące Boga ... Tak oprócz tego co myślimy jest jeszcze to co czujemy, przeczuwamy. Pamiętaj każdy z nas jest inny. Może u A wołanie o Boga jest sposobem zwrócenia uwagi, wyrażeniem bezsilności lub innego stanu umysłu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. F: Uwielbiam odmienne stany świadomości "A".
      A: A ja nigdy nie znalazłam ładniejszej nazwy na mój stan.

      Usuń
  4. Bóg uczy mnie akceptacji świata i siebie.
    Intuicyjnie czuję, że przemawia przez drugiego człowieka. Celowo użyłam słowa intuicja, zadziwiające jak niektorzy potrafią wejrzeć w naszą duszę. To jeden z moich ,,dowodów,,

    Znam ten stan kiedy A. wykrzykuje przerywniki, lepiej wtedy nie wchodzić w jej pole rażenia:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz